Zapusty w skansenie

Aktualności

To była niepowtarzalna okazja, żeby poczuć atmosferę karnawału na podlaskiej wsi. Takiego jak przed laty - z korowodem przebierańców, obrzędami towarzyszącymi ostatkom, z pączkami, faworkami, muzyką i tańcami.  Za nami „Zapusty w skansenie’

Jak dawniej wyglądały zapusty na podlaskiej wsi? Kolorowo i radośnie! Najbardziej charakterystycznym zwyczajem karnawałowym zawsze było przebieranie się. Przebranie miało rozśmieszać i przenosić wszystkich biorących udział w zabawie do innej, magicznej rzeczywistości. Ludzie przebierali się nie tylko za zwierzęta, ale też postacie „nie z tego świata”, jak diabeł, anioł czy śmierć. Czasem mężczyźni udawali kobiety i odwrotnie. Przebierańcy chodzili od domu do domu, domagając się poczęstunku. Zabawa kończyła się w karczmie wspólnym biesiadowaniem i tańcami.

Na „Zapustach w Skansenie”, dzięki znakomitym zespołom ludowym, też można było podziwiać korowód przebierańców, a do tańca zagrała Kapela Braci Rejwów. Były warsztaty tańców tradycyjnych, warsztaty wykonywania masek karnawałowych, warsztaty smażenia faworków i degustacja zapustnych słodkości. To też tradycja! Tłuste smakołyki pozwalały najeść do syta przed czterdziestodniowym postem.

Przez cały czas trwania imprezy można było zwiedzać wystawy we dworze z Bobry Wielkiej, a chętni, którzy przyszli z własnym koszyczkiem, mogli spędzić czas przy ognisku.